WESTCHNIJ W WENECJI

W V wieku Wenetowie przerażeni hordami Hunów pod wodzą Atylli znaleźli schronienie na wysepkach Laguny Weneckiej. Początkowo zależni od Bizancjum, wkrótce wybrali własnego przywódcę, i proklamowali Republikę Wenecką. Kres położył jej Napoleon, wołając: "Będę drugim Atyllą dla Wenecji!" i włączając ją do Królestwa Lombardzko - Weneckiego. Po klęsce Francuzów pod Waterloo, stała się prowincją austriacką aż do zjednoczenia Włoch. W Wenecji spoczywają szczątki św. Marka, wykradzione z Aleksandrii, tu powstało w 1516 roku pierwsze na świecie getto. I właśnie tutaj znajduje się słynne Muzeum Peggy Guggenheim z "Dziewczętami z łódeczką" Picassa. Lecz to już opowieśc na osobną historie..
Sercem miasta jest Piazza San Marco. Cóż to za plac! Nie wiadomo, gdzie spojrzeć - oto Wieża Zegarowa ze skrzydlatym lwem, która oprócz godzin wskazuje fazy księżyca i znaki zodiaku. Na jej szczycie dzwon i dwóch Maurów, którzy walą weń młotami, a wtedy orszak aniołów i trzech króli na niższej kondygnacji oddaje mechaniczny pokłon Matce Boskiej z Dzieciątkiem.
Aż wreszcie Bazylika św. Marka - we wnętrzu złoto, mozaiki, złoto, marmur, złoto, złoto, złoto... I "złota bazylika" błyszczy, błyszczy tyloma cudeńkami skradzionymi ze wszystkich stron świata... A na zewnątrz cztery konie z brązu, z uniesionymi kopytami do galopu, sprowadzone ze zwycięskiej krucjaty doży Dandolo do Konstantynopola. Włosi podobno najbardziej na świecie cenią wino, kobiety i konie... Już Kaligula mianował konsulem swojego rumaka... A obok Pałac Dożów, Palazzo Ducale, koronkowe arcydzieło weneckiego gotyku! I gołębie, które nic sobie nie robią z tłumu turystów, rzucających w powietrze przeróżne ptasie smakołyki, by wkupić się w ich łaski...
Tymczasem domy Wenecji rozmawiają ze sobą po cichu, a ich głos niesie się echem po Canale Grande. Wieczorem, gdy uspokaja się woda, przeglądają się w jej zielonym lustrze. Bo Wenecja to miasto dwóch światów. Świata realnego, i tego drugiego, odbitego w wodach laguny. Jest to świat kościołów modlących się od wieków, pałaców błyszczących złotem i mozaikami... Świat domów szemrzących historie weneckich kupców i żon wyczekujących z utęsknieniem ich powrotu, gondolierów śpiewających o zamorskich wyprawach Marco Polo. Świat ten kołysze się łagodnie, w rytm wioseł płynących gondoli, faluje, by w karnawale zabłysnąć oczami weneckiej maski.
W świecie rzeczywistym z Canale Grande wynurzają się kamienice wykończone marmurową koronką i wyrastają wilgotne ogrody pełne tajemnic. Te tajemnice i sekrety Wenecjan powielone na tafli wody, pulsują i przydają miastu atmosferę starej, kolorowej bajki, którą się śpiewa, a nie opowiada, bajki, w której każdy człowiek prócz własnego cienia ma jeszcze brata w lustrze wody.
Przypomina o tym każdy most i mostek! Najsłynniejszy z nich to Ponte dei Sospiri, aaaaaaach! Most Westchnień! Zbudowany w 1589 roku łączył Trybunał Wenecki z najstraszliwszym w mieście więzieniem. W lecie cele na wyższych kondygnacjach nagrzewały się do tego stopnia, że więźniowie umierali z żaru - stamtąd właśnie udało się zbiec Casanovie. Cele na najniższych piętrach, tzw. "studnie" pełne stęchlizny, zazwyczaj zalane były wodą z kanału. Most zyskał więc swój przydomek od pełnych żałości westchnień więźniów zmierzających do swych cel po wydaniu wyroku. Lecz do dziś wzdychają na nim ci, którzy pragnęliby w duchu powrócić jeszcze do miasta na wodzie! Taka jest włoska tradycja - w Rzymie wrzuć monetę do fontanny di Trevi, a w Wenecji westchnij szczerze i pełną piersią!