Rozrzedzone powietrze drga od południowego upału. Na skwerach spieczona słońcem szarobrązowa trawa w kolorze sepii. Nagie, bezlistne drzewa sterczą jak potargane wichrem maszty w oceanie szarego betonu. W kanionach ulic z wolna płyną leniwe rzeki samochodów.

Urbanistyczna dżungla - Miasto Meksyk w samo południe. Czas udręki i ekstazy. Uwięzieni w blaszanym pudle charczącego wehikułu wciągamy w płuca mieszaninę powietrza zagęszczonego pyłem i spalinami. Poruszanie się w tempie żółwia ma jednak swoją zaletę, pozwala lepiej przypatrzeć się architekturze miasta.
Tej postawionej na pokaz z ludzkiej ambicji i pychy, zdobnej ornamentami na fasadach lub też przyciągającej wzrok smukłością i elegancją nowoczesnych konstrukcji. Szkło, aluminium, beton, rozmach i śmiałość budowanych rozwiązań. Niespieszna jazda pozwala dostrzec szczegóły. Fotel pucybuta podobny do konfesjonału, barwna przekupka wyciskająca ręcznie sok z pomarańczy, spieszący się gdzieś tłum elegantów i zwykłych obdartusów, a także kręcące się tu i tam gromadki wyrostków.
Niekiedy, gdy samochodowa rzeka zatrzymuje się na światłach, wyskakują nagle przed maskę auta, robiąc różne dziwne figle, niektórzy efektowne saldo w powietrzu, popisując się swoją zręcznością. Kiedy kolumna rusza wyciągają wychudzone rączki podatki. Uśmiechają się przy tym figlarnie, ale ich oczy wyrażają coś innego.
Widać w nich smutek gdzieś z samego dna duszy. W takiej chwili ręka sama odruchowo sięga po sakiewkę. Dzieci ulicy wielkiego miasta Meksyk same uczą się jak żyć i przeżyć. To drugie oblicze molocha. Nie udawane, nie na pokaz, dalekie od wielkiego blichtru. Autentyczne. Tu właśnie, w stolicy skupiają się jak w soczewce wszystkie problemy Ameryki Łacińskiej końca XX wieku. Rozpasane, niewyobrażalne wręcz bogactwo styka się bezpośrednio z przerażającą ludzką biedą.
Indianie, Metysi, Kreole - potomkowie dawnych konkwistadorów - na ruinach azteckiego miasta Tenochtitlan wznieśli niezwykłe kościoły i katedry na chwałę nowej wiary, którą ze sobą przywieźli. Przy centralnym placu starego miasta Zocalo jest ich najwięcej. Do dziś porażają i onieśmielają blaskiem bijącego od ołtarzy złota.
W blasku złota nowych kościołów wyblakła dawna świetność Teotihuacan - położonego 40 km od dzisiejszego Mexico - miasta wzniesionego przez nieznany lud. Teotihuacan znaczy miejsce, w którym staje się bogiem i pochodzi od Azteków, którzy odkryli ten zespół. Legenda powiada, że gdy słońce padło ofiarą żaru ognia, bogowie zgromadzili się w dolinie, aby stworzyć nowe. Nanahutzin - chory, biedny bóg stał się nowym słońcem, a za jego przykładem poszedł bogaty, pysznie odziany bóg Tecciztecatl, aby stać się księżycem. Ruiny z zachowaną po dziś dzień Piramidą Słońca i Księżyca są nadal nie do końca odkrytą zagadką archeologiczną.
Także historia ludu, który w dawnej Ameryce Środkowej stworzył najpotężniejsze budowle oraz założył zajmujące w okresie swej świetności (VI-VII w.) powierzchnię co najmniej 32 km kw. i liczące podobno ponad 150 tysięcy mieszkańców, jest nadal otoczona mrokiem tajemnicy. Kiedy, dlaczego i jak, to kwitnące centrum religijne dawnego Meksyku zmieniło się w ruinę - nie wiadomo. Zdumienie nasze tak jak i wszystkich przybywających tu turystów budzą wielkie, monumentalne budowle na terenie miejsca kultu i religijnych ceremonii. Z wysokiej na 42 metry Piramidy Księżyca widać wyraźnie cały obszar - długą na 5 km Drogę Zmarłych i przylegającą do niej Piramidy Słońca. Na te drugą znacznie trudniej się wdrapać -jest wyższa, sięga 65 metrów wysokości. Ale za to można dostrzec z niej kwadratowy plac ze świątynią Ouetzalcatla przedstawionego w formie upierzonego węża. Wydaje się, że ta patrząca ponad nami pełna ekspresji głowa gada z rozwartą paszczą żyje, że wąż niczym kamienny Bazyliszek, tylko na jakiś czas został przez kapłanów nieznanego ludu zaklęty w kamieniu. Że kiedyś wstąpi w niego żywy duch i na nowo zapanuje nad swoim ludem. Późną nocą, po 26 dniach niezwykłych przygód i wrażeń startujemy na Stary Kontynent z mocnym postanowieniem poprawy, że tę część Ameryki będziemy odkrywać jeszcze wiele, wiele razy...

Aby wybrać się z nami na niezwykłą wyprawę do Meksyku i Kuby kliknij tutaj.