preloader

UGANDA

Robert Nawrocki

Uganda nie jest jeszcze znanym punktem na turystycznej mapie Afryki. Nieustanne polityczne turbulencje od czasu ogłoszenia niepodległości w 1962r skutecznie eliminowały ten kraj jako cel turystycznych wypraw. Apogeum niestabilności nadeszło w latach 1971-79, gdy skorumpowanego prezydenta Obote obalił jego własny podwładny, dowódca sił zbrojnych, bokser i analfabeta – Idi Amin. Tenże mianował się marszałkiem polnym i dożywotnim prezydentem a ramach zaprowadzanej sprawiedliwości wpierw wygnał z kraju 80tys Hindusów i Brytyjczyków, rujnując system gospodarczy kraju, po czym w następnych latach wymordował 300tys własnych obywateli. W końcu dokonał szaleńczej napaści na Tanzanię, która szybko odpowiedziała na agresję wysyłając do Ugandy własne oddziały i całe 4 czołgi. To wystarczyło do obalenia tyranii, choć nie do zaprowadzenia stabilizacji politycznej. Ta nastąpiła dopiero w 1986r, kiedy władzę w wyniku kolejnego przewrotu objął Museveni - obecny prezydent. Powrócili wygnani hindusi, powrócił kapitał a teraz powoli wracają turyści. W wydanej ostatnio książce „Nie ogarniam świata”, Kapuściński w rozmowach z Beresiem parokrotnie wspomina stolicę Ugandy - Kampalę sprzed kilkunastu lat jako miasto zrujnowane długoletnią wojną domową, pełne śladów przebytego koszmaru: ulice z dziurami wyszarpanego asfaltu, kalekie ostrzałem domy. Spacerując po Kampali AD 2007 nie widziałem już najmniejszych śladów tej burzliwej przeszłości. Zadbane, czyste (jak na Afrykę) miasto, ze sprawną infrastrukturą, funkcjonalną siecią ulic o znakomitej nawierzchni. Co prawda system dróg poza stolicą jest jeszcze w fazie rozbudowy, ale nie ma problemu z dojazdem do każdego z 10 istniejących w tym kraju parków narodowych, w których - jak na kraj przez dziesięciolecia uwikłany w polityczne zawieruchy eliminujące go na długi czas z turystycznej mapy świata - baza noclegowa i żywieniowa zachowała się w zdumiewająco dobrym stanie a obsługa jest często na rewelacyjnym poziomie starej dobrej szkoły kolonialnej. Odwiedziłem najważniejsze z nich|:

Queens Elizabeth – małe Serengeti

Największe bogactwo kraju – natura – zostało docenione jeszcze w latach 20-tych, gdy postanowiono utworzyć pierwszy obszar chroniony – Kazinga. Paradoksalnie do powstania parku narodowego przyczyniła się głównie mucha tse-tse, która na przełomie wieków dziesiątkowała bydło i ludność na tym terenie. Mieszkańcy uciekli w bezpieczniejsze rejony a na opuszczonych terenach znakomicie radziła sobie dzika zwierzyna. W 1952r park przemianowano na Queens Elizabeth (na pamiątkę wizyty brytyjskiej monarchini). Porośnięty akacją sawannowy obszar 1978km2 leżący pomiędzy Jeziorem Edwarda a granicą z Kongiem jest domem aż 95 gat. ssaków (najwięcej w Ugandzie) w tym 10 gat. małp (m.in. szympansy). Z antylop najbardziej widoczny jest ugandyjski kob, kob śniady, topi, i tajemnicza sitatunga skrywająca się w papirusowych zaroślach. Do tego niewiarygodne bogactwo ptaków – 610 gat. – najwięcej w parkach Afryki, jeśli nie na świecie. W czasach Idi Amina w parku pozbawionym jakiejkolwiek ochrony nastąpiła kłusownicza masakra: z 4 tys słoni ocalało 150. Dziś populacja dochodzi do 1000. Ogromną atrakcją jest możliwość odbycia 2 godz. przejażdżki po naturalnym kanale Kazinga o długości 40km, łączącym jeziora Edwarda i Jerzego. Wzdłuż jego brzegów wylegują się w wodzie hipopotamy i krokodyle. Dzięki ochronie odcinka kanału wyłączonego z rybołówstwa, żyje tu niewiarygodna ilość ptactwa. Pod wieczór do wodopojów przychodzą słonie, bawoły i guźce, które można obserwować siedząc wygodnie na pokładzie spacerowego stateczku. To wyjątkowe …wodne safari.

Murchison Falls – na brzegach Nilu.

Jest największym (3.840 km2) parkiem narodowym położonym w pół-zach części kraju. Swoje powstanie również zawdzięcza depopulacji spowodowanej obecnością muchy tse-tse, która tym samym stała się chyba najbardziej zasłużonym owadem w historii ochrony środowiska naturalnego. Symbolem parku jest wodospad Murchison na Nilu Wiktorii (tak nazywa się pierwszy odcinek najdłuższej rzeki na świecie, wypływającej z jeziora Wiktorii jako Nil Wiktorii, by dopłynąć do jeziora Alberta z którego wypływa jako Nil Alberta. Ten płynąc na północ przekracza granicę z Sudanem i zmienia nazwę na Nil Biały). Rzeka dzieli park na dwie części: północną, sawannową porośniętą akacjami i palmami borassus oraz południową, leśną, będącą schronieniem populacji szympansów. Jeszcze w latach 60-tych problemem parku był nadmierny tłok zwierzyny – m.in. ogromna populacja słoni sięgająca 15 tysięcy. Po dwudziestu latach niczym nie kontrolowanej masakry dokonywanej przez kłusowników i różne grupy rebelianckie traktujące park jako spiżarnię doliczono się...250 cudem ocalałych słoni. Wymordowano bawoły, antylopy i hipopotamy. Z 200 nosorożców nie przeżył ani jeden! A jednak wystarczyło kilkanaście lat względnego spokoju, aby populacja słoni zwiększyła się do ponad tysiąca. Jeszcze szybciej odradzają się antylopy i bawoły a z nimi lwy, którym nie grozi już głód. Planuje się reintrodukcję nosorożców. W południowej, lesistej części spotyka się małpy, w tym szympansy. Turyści zmęczeni safari mogą znakomicie zrelaksować się podczas rejsu w górę Nilu Wiktorii do wodospadów Murchisona. To znakomita okazja do obserwacji całego mnóstwa skrzydlatej fauny, włącznie ze słynnym trzewikodziobem – bardzo rzadkim ptakiem o ogromnym dziobie zamieszkującym wysokie na 3 metry zarośla papirusu. Spacerowy statek dopływa w pobliże wodospadu utworzonego w miejscu, gdzie szeroki nurt rzeki wciska się w wąską rozpadlinę o 40 metrowej wysokości, tworząc wściekle spienioną, potężną kaskadę – jeden z piękniejszych widoków w całej Afryce.

Kibale - szympansy nie ZOO

Kibale Forest NP praktycznie gwarantuje bliskie spotkania „trzeciego stopnia” z naszymi najbliższymi kuzynami. Utworzony w 1993r ten niewielki (773 km2) park lasu deszczowego jest obszarem występowania największej różnorodności małp w całej Afryce wschodniej – 13 gatunków, w tym dość liczna populacja szympansów. Dwa razy dziennie w towarzystwie doświadczonych strażników parku organizowane są dla turystów spacery po deszczowym lesie w poszukiwaniu tych małp naczelnych, które na tyle oswoiły się już z widokiem człowieka, iż możliwy jest parometrowy dystans obserwacji. Szympansy najpierw jest słychać, dopiero potem widać – to chyba najgłośniejsi mieszkańcy dżungli. W stadzie dość często wybuchają sprzeczki zaczynające się od ekscytacji jednego z osobników a po paru sekundach fala indukowanej histerii ogarnia całą grupę tworząc niepojęty harmider, który kończy się równie nagle jak zaczął. To właśnie tych odgłosów nasłuchują strażnicy, by szybko namierzyć stado i doprowadzić do niego złaknionych wrażeń turystów. Małpy wolą przemieszczać się po dżungli wysoko ponad ziemią poprzez gałęzie korony drzew, na których szukają pożywienia, jednak, gdy jest to niemożliwe schodzą na ziemię, co daje unikatową okazję by podążyć ich śladem, przedzierając się przesieką wyciosaną w gęstwinie zieleni maczetą strażnika.

Bwindi– goryle i pigmej wylany z kapielą

Być może największą atrakcją Ugandy jest możliwość obserwacji słynnych goryli górskich rozsławionych książką Dian Fossey „Goryle we mgle” I choć słynna badaczka obserwowała goryle w pobliskiej Rwandzie, to właśnie w ugandyjskim parku narodowym Bwindi żyjąca tu grupa tych małp liczy ok. 300 osobników, co stanowi aż 50% całej istniejącej w Afryce populacji! Sam park bez goryli stanowiłby już pierwszorzędny obiekt turystyczny, będąc domem aż dla 120 gatunków ssaków, w tym 11 gatunków małp naczelnych włącznie z szympansami. Miłośnicy przyrody „lekko-zwiewnej” spotkają tu 200 gatunków motyli i 350 gat. ptaków. Jednak to goryle są najatrakcyjniejszymi mieszkańcami parku i...najdroższymi. Zorganizowana parogodzinna wyprawa w poszukiwaniu goryli kosztuje 375 USD!!. I to bez gwarancji napotkania tych zwierząt, aczkolwiek praktyka wykazuje 95% „skuteczność”. Czas obserwacji małp ograniczony jest do 1 godziny, aby nie powodować nadmiernej ingerencji w ich naturalny habitat i nie przyzwyczajać do obecności człowieka. Bezpośrednie okolice parku oferują jeszcze jedną, tym razem antropologiczną i do tego mocno wątpliwą „atrakcję”. Przy tworzeniu parku narodowego Bwindi, rzeczą oczywistą było zminimalizowanie lub likwidacja gospodarczej działalności człowieka na tym terenie. W końcu celem tworzenia każdego na świecie obszaru chronionego jest usunięcie zagrożeń dla jego istnienia – a wszędzie takim zagrożeniem (zresztą jedynym!) jest człowiek. Przesiedlono, więc z dżungli rolników karczujących bezcenny las pod uprawy bananów, a przy okazji wygnano (to chyba właściwe słowo) pierwotnych mieszkańców dziewiczego lasu od dziesiątków tysięcy lat zamieszkujących ostępy tej dziewiczej dżungli, żyjąc z nią w równej harmonii jak górskie goryle. Nazywani są tu narodem Batwa, ale na świecie znani są jako Pigmeje – prastary lud (obok australijskich aborygenów i buszmenów najstarszy na świecie) charakteryzujący się wyjątkowo małym wzrostem (do 1,50m). Pigmeje od 20tys lat współżyli z przyrodą zupełnie jej nie zmieniając, a wręcz przeciwnie - to właśnie oni przystosowali się do praw dżungli stając się jej częścią. Nie uchroniło ich to przed deportacją na obrzeża chronionego lasu, gdzie na siłę asymilowani z „cywilizowaną” częścią ugandyjskiego społeczeństwa, stali się pogardzanymi obywatelami trzeciej kategorii. Nie mając powrotu do swego leśnego domu, wegetując w obcych im lepiankach, trwają poza własną kulturą, starając się przeżyć tańcząc i śpiewając dla białych turystów. Na wszelki wypadek słowa piosenek napisane są przez...ugandyjską agencję rządową „opiekującą” się swymi „małorosłymi” obywatelami. Głoszą one pigmejską pochwałę nowego lepszego życia uwolnionego od niedoli bezdomnej tułaczki po deszczowym lesie.

Ruwenzori – tajemnica spowita mgłą

Najmniej spenetrowanym turystycznie obszarem Ugandy są słynne góry Ruwenzori położone na zachodzie kraju przy granicy z Kongiem. Położone zaledwie 48km na północ od równika, przez cały rok mają szczyty pokryte śniegiem i lodowcami. Znane już w starożytności jako legendarne Góry Księżycowe, według geografa Ptolemeusza z II w p.n.e. miały być miejscem skąd wypływał Nil. Pierwsza europejska eksploracja gór dokonana przez włoską ekspedycję nastąpiła dopiero w 1906r. Ruwenzori to gigantyczny masyw granitu o długości 120km, wyniesiony został siłą górotworu 2 miliony lat temu na wysokość 4 tysięcy metrów. Utworzyła się w ten sposób jakby napowietrzna wyspa wyizolowana niedostępnością swych stromych zboczy od otaczających ją rozległych równin. Odosobnienie wytworzyło z czasem unikalny w skali światowej biotop otulony przez większą cześć roku tajemniczą mgłą. Słońce, wilgoć i brak konkurencji ze strony innych gatunków, wytworzył zupełnie nowe środowisko, w którym niektóre- zwykle niewielkie - rośliny górskie, jak starce czy lobelie osiągnęły gigantyczne, niespotykane nigdzie indziej rozmiary. Nawet dżdżownice dorastają tu do metra długości! Wyprawa w Ruwenzori to osobny rozdział. Parodniowy trekking porównywalny jest z wysiłkiem do wspinaczki na Kilimandżaro – czyli nie dla każdego! Chociaż każdy uczestnik imprezy zorganizowanej otrzymuje do dyspozycji tragarza, to jednak wymagane jest wcześniejsze przygotowanie i dobra kondycja. „Księżycowe” widoki wynagrodzą jednakże każdy trud.

Perła Afryki

Podróżujący sto lat temu po Afryce Winston Churchill (późniejszy premier wielkiej Brytanii) nazwał Ugandę „Perłą Afryki”. Zachwycił go pejzaż tysięcy wzgórz pokrytych wiecznie zielonym kobiercem równikowej dżungli opadający na wchodzie w bezkresne sawanny. Perła powoli odzyskuje blask i wszystko wskazuje na to, iż w najbliższej przyszłości Uganda wejdzie do afrykańskiego kanonu wyjazdowego stając się poważną konkurencją dla pobliskich turystycznych „potęg” – Kenii i Tanzani, bowiem proponując równie piękne, pełne zwierzyny sawannowe przestrzenie, z których słyną obydwa sąsiednie kraje, Uganda oferuje dodatkowo jeszcze przygodę spotkania górskich goryli, szympansów i największej w Afryce różnorodności ptactwa – 1006 gatunków. A dla ochłonięcia z nadmiaru wrażeń – możliwość wędrówki równikowymi lodowcami Ruwenzori. Czy jest taki drugi kraj?

 

0000-00-00
alertUżywasz bardzo starej, nieaktualnej wersji przeglądarki Internet Explorer, w związku z czym strona nie będzie wyświetlać się prawidłowo.
Ze względów bezpieczeństwa zalecana jest jej aktualizacja (Windows 7 i nowsze) lub zmiana na alternatywną np. Mozilla Firefox (Windows Vista, XP i starsze).